Zaranie miasta
Powstawanie skupisk ludzkich od początków ciągłego osadnictwa, po zakończeniu okresu wędrówek ludów, zwykle było stymulowane takimi czynnikami jak: handel – przebieg szlaków kupieckich, bogactwa naturalne – ziemie uprawne, polityka – władztwo plemienne. W przypadku terenów późniejszego miasta Oświęcimia, jako rezultatu określonego skupiska ludzkiego i jego najbliższego sąsiedztwa, należy właśnie uwzględnić kompleksowe oddziaływanie tychże czynników.
Przez teren przy ujściu Soły i dalej prawym brzegiem Wisły przebiegał jeden z najstarszych na polskich ziemiach, bo wczesnohistoryczny a nawet wcześniejszy, bo lateński i późnorzymski, szlak handlowy. Dowodem jego istnienia są znaleziska raczej przypadkowe, gdyż specjalistycznych badań archeologicznych w tym miejscu nie prowadzono. W pobliżu ulic Koszykowej i Ignacego Krasickiego (dawna Chrzanowska, niesłusznie w minionym okresie nazywaną Janka Krasickiego) znaleziono ceramikę z okresu wczesnohistorycznego i starszą z czasów kontaktów, zapewne handlowych, z Imperium Romanum[1], co dowodnie wskazuje na istnienie wówczas handlu między Europą Zachodnią a Słowiańszczyzną. O jego rozległości świadczą również nierzadko występujące znaleziska monet rzymskich, jak nap.: w Graboszycach denar Septimusa Severusa z w. II/III, w Kleczy Dolnej monet z w. II – IV, czy Żywcu z w. IV, a w czasie prac ziemnych, prowadzonych przez Niemców w czasie okupacji, na górze zamkowej w Oświęcimiu znaleziono szereg srebrnych monet a między nimi jedną miedzianą typu rzymskiego[2].
Ludy znajdujące się na tym terenie mogły się zmieniać, przemieszczać w inne miejsca, bądź zaginąć, czy wtopić się w inne tu przybywające, ale główne szlaki handlowe, pozostawały niezmienne. Świadczy o tym skarb monet celtyckich znaleziony pod Oświęcimiem, za Wisłą w Gorzowie. Monety te z I w. a. C. są menniczym wytworem Bojów zamieszkujących wówczas okolice Bratysławy, co dowodzi kontaktów okolic Oświęcimia z ziemią Czechów poprzez Morawy i Bramę Morawską[3], i stanowieniu już wówczas najbardziej dostępnej drogi, łączącej południe i zachód Europy się ze wschodnią Słowiańszczyzną.
Na terenie Ziemi Krakowskiej, jak pisze Bożena Wyrozumska: „Droga, o której wspomina Gall i o której wspominali kupcy ruscy w Pradze Ibrahimowi ibn Jakubowi, musiała na terenie Polski biec chyba przez Sandomierz, Połaniec, Wiślicę, Kraków, Oświęcim, Pszczynę, Wodzisław albo Cieszyn, a stąd na południowy zachód przez Bramę Morawską.” Nieco dalej dodaje: „Najstarszym jednak punktem celnym na tej drodze musiał być Oświęcim, który wraz z Bytomiem, Siewierzem, a zapewne i Chrzanowem wydzielony został ok. r. 1177 z dzielnicy krakowskiej i przyłączony do raciborskiej.”[4] Był bowiem miastem znaczącym, które: „Na mapie Edrisiego z 1150 r. oznaczone jest to miasto jako kwitnące.”[5] Karol Buczek stwierdza: „Takie ośrodki, jak Oświęcim, Zator , Chrzanów, Będzin ,Sławków, Olkusz, Lelów, Mstów, Kłobucko, Jędrzejów, Żarnowiec, Miechów, Skalmierz, Brzesko (Stare), Wieliczka, Bochnia, Myślenice, Wojnicz, Czchów, Biecz i Sącz odgrywały przecież dużą rolę, jeśli nawet nie od prawieku, to już we wczesnym średniowieczu polskim, a one właśnie były również w XVI stuleciu węzłami drogowymi lub – najgorszym razie – miejscem poboru opłat celnych i mytniczych.”[6]
Do roku 1177
granica między ziemią krakowską a Śląskiem była na Wiśle a Harmęże z mostem na
niej oraz co najmniej strażnicą, po której jeszcze do dzisiaj są znaczące ślady
(Ryc. 1), leżały na tranzytowym trakcie z Krakowa do Czech i na Morawy. Przez
teren późniejszego Księstwa Oświęcimskiego ten, jak należy sądzić ten jeden z
najstarszych szlaków handlowych na polskiej ziemi miał nast. przebieg. Od
Spytkowic
przez Zator, Przeciszów, Włosienicę, Monowice, Dwory, Klucznikowice, Oświęcim,
Rajsko do Harmęż (Ryc. 2),[7] a dalej do Pszczyny, Mikołowa i nast. do Wrocławia. Szlak ten
krzyżował się z drogami północ-południe do Bramy Morawskiej oraz z drogą
łączącą Bytom z Bielskiem przez Mikołów i Pszczynę.[8]
Na lewym brzegu Wisły, na płn-wsch. od Oświęcimia leżała wieś Bobrowniki dzisiaj już tylko część Bóbrka, gdzie był przewóz i cło w XV w.[9] Z Bobrownik prowadziła droga do Będzina przez Chełmek i Chełm, określona w XVI w. jako nowa oraz przez Libiąż do Chrzanowa.[10] Ten przewóz i szlak chrzanowski potwierdza oświęcimska ul. Chrzanowska a obecnie Ignacego Krasickiego.

Załączona Mapka okolic Oświęcimia (Ryc. 2) dotyczy z dużym prawdopodobieństwem czasu do XIII w. Zaznaczony jest na niej prawdopodobny przebieg tego jednego z najstarszych szlaków handlowych łączący Kraków ze Śląskiem i Morawami. Zaznaczone zostały również wzniesienia, które w tamtych czasach mogły służyć do obserwacji i przesyłaniu sygnałów optycznych. Umiejscowiono na niej także grodziska, świadczące o dawnym zasiedleni oraz miejscowości patronimiczne, mówiące nam o ich niezaprzeczalnie słowiańskim rodowodzie.
W okresie V –VII w. n. e. słowiańskie plemiona przywędrowały z nad Dniepru, zasiedlając tereny południa Europy oraz na wschód od Łaby. Były to plemiona już zorganizowane, dążące do gospodarowania osiadłego. Ich podstawową jednostką organizacyjną był ród, obejmujący pewną liczbę rodzin wywodzących się od wspólnego przodka. W staropolskiej dobie rozwoju języka polskiego patronimiczność wykorzystywano często w tworzeniu nazw osobowych i miejscowych. Przykładowo syn Jakuba nazywany był Jakubowicz, a miejsce zasiedlone przez ród, którego założycielem był Jakub – Jakubowice. Kilkanaście, czy kilkadziesiąt rodów tworzyły małe a nast. wielkie plemiona a te mając wspólnotę kulturową i terytorialną, a często i pamięć o wspólnym przodku, tworzyły szczep.
Na polskich ziemiach jest bardzo wiele nazw miejscowości z tą charakterystyczną końcówką ~ice. Nazwy takie świadczą dowodnie, iż te miejsca były siedliskami słowiańskich rodów i można wnioskować ciągłość ich zasiedlenia, od co najmniej VII w. n. e. Przy czym w osadach mogła następować wymiana mieszkańców, mogli przejmować je inni następcy, ale skoro pozostawała nazwa, to i pozostawała tradycja tego miejsca i jej ciągłość. Nowi mieszkańcy miejsc już zasiedlonych mogli zarówno przyjąć nazwę poprzedników, jak i wprowadzić swoją. Nazwy patronimiczne osad, z racji swojej słowiańskiej formuły językowej, zawsze będą wskazywać na słowiańskich założycieli-osadników, którzy tam przybyli nie później niż w VII w. n. e. W Oświęcimiu i okolicach jest jeszcze dużo takich nazw, a są to: Klucznikowice, Monowice, Babice, Franciszkowice, Dankowice, Czarnuchowice, Jawiszowice, Kopciowice, Bojszowice, Smolice, Broszkowice, Głębowice, Szparowice, Witkowice, a nawet Włosienica (e) i Kostnica (e).
Interesująca jest sprawa nazwy Klucznikowice, która to miejscowość stała się pierwej folwarkiem a nast. częścią Oświęcimia, by utrwalać się w świadomości mieszkańców jako ulica i potok, tyle że nieco błędnie. Bowiem winno być ulica Klucznikowicka i potok Klucznikowicki, jako poprawnie utworzone formy przymiotnikowe od rzeczownika Klucznikowice a nie ul. Klucznikowska, czy potok Klucznikowski, które to formy utworzone zostały od klucznika. Analogicznie przecież powstają poprawnie stosowane formy przymiotnikowe, jak: kopciowicka, smolicki, czy włosienicka a nie kopciowska, smolowski, czy włosiowska. Natomiast odnośnie nazw Włosienica i Kostnica z końcówkami ~a, to należy zaznaczyć, że te formy są wynikiem upodobnienia się do nazw przedmiotów: włosienicy i kostnicy w 1. przyp. l. poj., których formy przymiotnikowe to włosieniczy i kostniczy.
O bogactwie tej ziemi stanowiła żyzna gleba lessowa i mady oraz bogactwo lasów i wód. Słowianom w tym czasie znane już były planowane systemy gospodarki rolnej (dwupolówka) oraz okute radło i podstawowe urządzenia gospodarcze, jak nap. obrotowe żarna, które zapewne pośrednio przejęli od Celtów. Poza tym Słowianie potrafili współżyć z lasami, wodą i terenami podmokłymi. Wody i lasy służyły im poza tym do zwiększania obronności, a nie tylko jako bogactwa naturalne. Ich rytm codziennego życia wyznaczany był cyklem zmian słońca i księżyca, a chrześcijaństwo wprowadziło nowy sposób ujmowania czasu m. in. wprowadzając kolejność świąt i obowiązków kościelnych. Wiele z nich przyswoiło sobie coś ze słowiańskich obyczajów i wierzeń, jak choćby Gody, czy Zielone Świątki. Słowiańskie wierzenia o bogach rodowo-plemiennych stopniowo z wielu bóstw wyłoniły tego najsilniejszego, co ułatwiło zrozumienie chrześcijańskiej idei jednego Boga a wiele funkcji bóstw rodowo-plemiennych oraz demonów złych i dobrych przejmowali święci chrześcijańscy oraz diabli i aniołowie.[11] Należy więc przyjąć, że chrześcijaństwo na słowiańskich południowo-zachodnich ziemiach wprowadzane nie mieczem i niezrozumiałą łaciną a słowiańskim językiem, alfabetem i liturgią przyjmowało się łatwiej i trwalej niż w przypadku Słowian nadbałtyckich, kojarzących krzyż z mieczem i niemczyzną.
Powstanie oświęcimskiego zespołu protomiasta, składającego się z co najmniej 10. osad, należy wiązać z XI w. i przede wszystkim z istnieniem traktu z Krakowa do Cieszyna i dalej na Morawy.[12] Jerzy Rajman podsumowując procesy osadnicze stwierdza, że: „Znakomita większość rozpoznanych w średniowieczu osad na pograniczu śląsko-małoposkim ujawniła się dopiero w XIII-XV wieku. Niesłusznym byłoby jednak twierdzenie, że powstały one dopiero w tych stuleciach. Okresem, który zadecydował o przekształceniu pierwotnego pogranicza międzyplemiennego w pomost łączący Śląsk i ziemię krakowską, były pierwsze dwa stulecia rządów piastowskich.”[13] Stwierdzenie to jest zgodne ze zdaniem Karola Buczka wyżej wyrażonym (przypis 6). Należy jeszcze przypomnieć, iż właśnie w tym czasie władzy pierwszych Piastów ustanowiona została kasztelania oświęcimska.
Oświęcim,
niezaprzeczalnie był pierwszym małopolskim protomiastem jakie leżało na drodze
morawskich wpływów na ziemię krakowską. A to właśnie one są kwestią, z którą
nauka biedzi się od dawna a jest nią duże prawdopodobieństwo infiltracji
obrządku słowiańskiego z Wielkich Moraw (IX w.) a później już tylko z Czech i
Moraw (X w.). Najstarszy katalog biskupów krakowskich umieszcza przed pierwszym
biskupem krakowskim Popponem (1000 r.) imiona Prohora i Prokulfa. Oznaczałoby
to, że chrześcijaństwo na krakowskiej ziemi było już w drugiej połowie X w. i
jest tylko pytanie skąd przyszło i z jakim obrządkiem?[14]
Pytanie to jest teraz szczególnie istotne, gdy archeolodzy pod najstarszymi
kościołami Krakowa, św. Wojciecha, św. Salwatora i św. Benedykta na
Krzemionkach znajdują ślady dawniejszych kościelnych budowli.[15]
Do rozważań na ten temat należy również włączyć zapis z Kroniki polskiej Galla
Anonima, który odnosząc się do czasów Bolesława Chrobrego zapisał, „że za jego czasów Polska miała dwóch
metropolitów wraz z podległymi sufraganami.”[16] Nasuwa się więc kolejne pytanie, czy było
to wynikiem istnienia dwóch obrządków na ziemi krakowskiej? A brak źródłowych
danych i wyraźnych archeologicznych nie pozwalają ani zaprzeczyć, ani
potwierdzić istnienie słowiańskiego obrządku na ziemi krakowskiej.
Na słowiańszczyźnie zachodniej w X w. Czechy
były ostoją tradycji cyrylo-metodejskiej i słowiańskiej liturgii. A klasztor w
Sazawie w Czechach, założony ok. 1032 r., szerzył znajomość obrządku i
piśmiennictwa słowiańskiego. Dopiero likwidacja klasztoru ok. 1095 r.
uniemożliwiła dalszy rozwój myśli cyrylo-metodejskiej na jej macierzystym
obszarze, a stało się to za sprawą duchowieństwa łacińskiego.[17]
Oświęcim, będąc na drodze tych wpływów, siłą
rzeczy mógł i zapewne im ulegał.
Patrząc na plan Oświęcimia z drugiej
połowy XIX w. (patrz Ryc. 3) można poprowadzić prawie prostą linię łączącą oś
ul. Piastowskiej i Małego Rynku z osią ul. Chrzanowskiej. To nie jest
przypadek. Bowiem ul. Chrzanowska swoją nazwą przypomina o handlowym trakcie,
istniejącym już za pierwszych Piastów, a lejek Małego Rynku i jego krzywizna
płd.-wsch. pierzei stanowił fragment linii zabudowy wokół owalnicowego placu
handlowego Oświęcimia. Ta otwarta osada handlowa, była częścią najstarszego
szlaku z Czech i Moraw na Śląsk, do Krakowa i na Ruś. Zauważalna jest na planie
ulica Mikołajska, której nazwa przypomina o dawnym istnieniu przy tym szlaku, w
południowej części miasta, kościoła p. w. św. Mikołaja, patrona m. in. kupców i
Rusi. To była drewniana świątynia, z powodu groźby zawalenia rozebrana ok. 1749
r., nazywana również „kaplicą” albo „bazyliką”.[18] W średniowieczu w Oświęcimiu były „dwie plebanie czyli rektoraty”, które należy przypisać kościołowi w mieście,
obecnie parafialnemu i kościołowi św. Mikołaja położonemu wówczas poza obrębem
miasta[19] w kierunku południowym do Harmęż.
Tamtędy „przechodził dalekosiężny szlak z Krakowa do Pragi (wpadli nim m. in.
Tatarzy w r. 1241).”[20] To
wydarzenie wiąże się z faktem spalenia ośrodka władzy i kościoła parafialnego w
protomieście, a miał tego dokonać oddział Baidara. Spalenie części Oświęcimia
jest faktem bezspornym, pozostaje jedynie pytanie dlaczego nie spalono kościoła
św. Mikołaja? Natomiast nie mógł tego dokonać oddział Pajdara (vel Baidara),
syna Czagataja, bowiem on z mniejszą jednostką bojową pustoszył tereny
środkowej i północnej Polski. Natomiast od Sandomierza ruskim traktem przez
Kraków, Oświęcim, Opole, Wrocław, Legnicę przeciągnął główny trzon działających
w Polsce Mongołów pod dowództwem brata Batu-chana, Ordu. Podczas, gdy sam Batu-chan
z głównymi siłami pozostawał na Węgrzech.[21]
Odpowiedzi, mniej lub bardziej
prawdopodobnych, na pytanie dlaczego wówczas nie spalono kościoła św. Mikołaja
jest może kilka. Mongołowie niszczyli ośrodki władzy, łupili i brali jasyr,
taki był cel ich najazdów i dlatego mały biedny kościółek ich nie interesował.
Ich ówczesna w XIII w. cywilizacja była wojskową, turańską, jeszcze nie
religijną. Dopiero w XIV w. przyjęli oni islam, a do tego czasu wśród nich byli
wyznawcy wielu religii w tym także i chrześcijańskich podporządkowanych
podbojami przez totalitarną władzę wojskową. Bowiem do czasu ekspansji islamu
na terenach Azji Mniejszej i częściowo centralnej rozwijało się autokefaliczne
chrześcijaństwo. W Armenii już od początków IV w. a św. Mikołaj, biskup Miry
(IV w.), swoją osobowością zapewne promieniował bardziej w kierunku azjatyckim
niż europejskim, gdzie wpływów pilnowali Karol Wielki a później łacinnicy.
Dopiero misja św. św. Cyryla i Metodego w IX w., wprowadzająca język słowiański
do liturgii chrześcijańskiej, umożliwiła również m. in. wprowadzenie kultu św.
Mikołaja. Dlatego też w kościołach z liturgią słowiańską oraz Kościołach
zaliczanych do wschodnich, najczęściej autokefalicznych, jedną z głównych ikon
jest ikona św. Mikołaja bardzo dobrze rozpoznawalna. Nie można więc wykluczyć,
że ta ikona mogła uratować przed spaleniem ten oświęcimski kościółek, tym
bardziej, iż określany jako bazylika zapewne miał odmienny kształt o kościołów
łacińskich i niektórym najeźdźcom mógł kojarzyć się z rodzimym terenem.
Właśnie ekspansję kultu św. Mikołaja na
tereny nie tylko Małopolski należy przypisać wpływom morawskim, które wiodły
przez Oświęcim.
Oświęcim w grudniu 2005 roku Andrzej Szydlik
[1] Leszek Danilczyk, Lucyna Sulerzyska, Barbara Wojnar, Oświęcim
– studium historyczno-urbanistyczne, Kraków 1990, t. I s. 78.
[2] Jan Stanek, Z dziejów ziemi oświęcimskiej, Kraków
1959, s. 216 i 219.
[3] Piotr Kaczanowski, Janusz Krzysztof Kozłowski, Wielka
historia Polski, t. I s. 211.
[4] B.
Wyrozumska, Drogi w Ziemi Krakowskiej do końca XVI w., Wrocław
1977, s. 45, 46.
[5] Słownik geograficzny
Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Warszawa 1886,
t. VII s. 747.
[6] K. Buczek, wstęp do Lustracji
dróg województwa krakowskiego z 1570 r., wyd. B. Wyrozumska,
Wrocław PAN 1971 (cyt. dalej: LDK), s. XV.
[7] LDK, 1971,
s. 3-20.
[8] Ojczyzna bliższa i
dalsza, 1993, Jerzy Horwat, Najstarsze dzieje Mikołowa,
s. 148.
[9] Ibidem, Andrzej Jureczko, Średniowieczne mosty i
przewozy na górnej Wiśle ..., s. 175.
[10] LDK, s.
20, 61-62.
[11] Lech Leciejewicz, Słowianie
Zachodni, Ossolineum 1989, s. 206-209.
[12] Jerzy Rajman, Pogranicze
śląsko-małopolskie w średniowieczu, Kraków 1998, s. 51.
[13] Ibidem, s. 54.
[14] Jerzy Wyrozumski, Dzieje
Krakowa, Kraków 1992, s. 70-74.
[15] Jan Małecki, Chrześcijaństwo
pod Wawelem, Gaz. Krak. 10.10.2003 r.
[16] Gall Anonim, Kronika
polska, przekład Roman Grodecki, Wrocław 2003, s. 29.
[17] Lech Leciejewicz, Słowianie
Zachodni, Ossolineum 1989, s. 207.
[18] Elżbieta Skalińska-Dindorf, Kronika
Oświęcimia, Oświęcim 2002, s. 174.
[19] Słownik geograficzny
Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich, Warszawa 1886, t. VII
s. 746.
[20] Słownik starożytności
słowiańskich, Ossolineum 1967, t. 3 s. 557.
[21] Wacław Korta, Najazd Mongołów
na Polskę i jego legnicki epilog, Katowice 1983, s. 70, 83.