Wspomnienia adiutanta

 

 

O wywiadzie ZWZ-AK i kpt. Karolu E. Błaszczyku

 

 

Tobie Polsko

 

Wykorzystując jeszcze żyjących świadków oraz dokumenty często jeszcze nieopracowane przez historyków, należy powracać do tych spraw, by zgodnie z prawdą dać świadectwo o tamtym czasie, czasie nie tylko zbrojnej, ale i tajnej walki o Polskę. Tadeusz Bielewicz, celem dalszych publikacji, przekazał mi ze swojej teki opracowanie p.t. O wywiadzie ZWZ-AK i kpt. Karolu E. Błaszczyku. Wczytując się w jego treść, mimo początkowego odmiennego zamiaru, uznałem, że każda zmiana tekstu odebrałaby mu podstawowy walor, walor dokumentu. Jest to bowiem sprawozdanie świadka pewnego okresu naszej historii i dlatego przytaczam je za wiedzą Autora bez jakichkolwiek zmian. Czułem się jednak zobowiązany dać w ramach wstępu poniższe wprowadzenie dla pełniejszego zrozumienia treści przekazanej nam przez Autora, bowiem od tego czasu dzielą nas nie tylko, co najmniej dwa pokolenia, ale zmiana mentalności społeczeństwa.

Ten bardzo, obecnie niestety już pretensjonalny tytuł Tobie Polsko, tak nie adekwatny do teraźniejszości zarówno ekonomicznej, wyrażanej kultem mamony, jak i politycznej, objawianej dążeniem bliżej nieokreślonych sił do europejskiej integracji pomijających cechy kulturowe, religijne i narodowościowe, wybrałem celowo, by mocniej zaakcentować klimat Polaków zmagań o Polskę w okresie II wojny światowej. Klimat fałszowany, zarówno przez aliantów zachodnich jak i wschodnich. Klimat, który jeszcze żyje we wspomnieniach nielicznych jej świadków – uczestników, bowiem od tego czasu minęło ok. 60 lat. Minęły dwa pokolenia, dwa totalizmy, zaistniał trzeci – pieniądza. A ten wyróżnik kolejnego totalizmu najmniej jest w stanie zrozumieć ów klimat z pierwszej połowy ubiegłego wieku. Dlatego właśnie na zasadzie, nie przekory, ale faktu przywoływania świadków tego czasu, pozwoliłem sobie, dostosować tytuł do ich czasu.

Nasze protesty, których tak wiele mamy w swej historii, protesty przeciwko rozbiorom i gwałtom politycznym, mają swój początek w proteście Konfederatów Barskich przeciw ingerencji sąsiada w wewnętrzne sprawy Polski. Natomiast wielką konspiracyjną szkołą tych działań było Powstanie Styczniowe. Konspiracja, której celem była walka zbrojna z zaborcą, ukształtowała i rozwinęła się w okresie przed I wojną światową. Wówczas to w 1908 r. powstał paramilitarny Związek Strzelecki (ZS), a w 1910 r. organizacja harcerska (Skauting), późniejszy Związek Harcerstwa Polskiego, działający w zgodzie z pierwotnymi, narodowo-niepodległościowymi założeniami do czasu jego ostatecznej w tej formie likwidacji w 1950 r. Harcerstwo było wychowawczą organizacją młodzieżową, w dużej mierze ekskluzywną, przyuczającą w służbie dla narodu.

Już w styczniu 1921 r., wobec braku umiejętności rozwiązania problemu granic przez „Wersal” i tym samym wobec konieczności walki zbrojnej o granice II RP oraz zagrożeniu dalszymi konfliktami zbrojnymi, Zarząd Główny ZS (Związku Strzeleckiego), w ramach ustalania tez dla zadań obywatelskich, głosi: „W każdym nowoczesnym społeczeństwie idea obronności państw musi być ideą całego narodu i mieć charakter zdolności do obrony totalnej.”[1] Żywe wówczas było hasło „twierdzą nam będzie każdy próg” i postulowano wychowywanie Polaka, jako „obywatela – żołnierza”.[2]  Na tej bazie rozwinął się patriotyczny klimat, do którego nawiązałem tytułem, i który ukształtował na czas II wojny światowej, niepowtarzalną gdzie indziej formę walki z okupantem.

Rubieże naszego kraju, z racji kontaktów z sąsiadami, były terenem szczególnie doświadczonym w sprawach bytu narodowego. W styczniu 1919 r., uprzedzając wybory do Sejmu Ustawodawczego, w trakcie Powstania Wielkopolskiego i walk o Lwów, mimo dokonania uzgodnień granicznych ze stroną czeską, wojska czeskie, początkowo udając działania wojsk międzynarodowych (francuskich), dokonują zbrojnej napaści na Śląsk Cieszyński, celem zajęcia terenów dawnego księstwa aż po Oświęcim włącznie. W wyniku polskiej zdecydowanej obrony i akceptacji zaistniałego „status quo” przez Radę Ambasadorów (28.07.1920), Czesi zaanektowali tereny za rzeką Olzą, tzw. Zaolzie. Tereny te, wg austriackiego spisu ludności z 1910r. zamieszkiwało 140 tyś. Polaków, 114 tyś. Czechów i 30 tyś. Niemców. (Zaolzie u progu niepodległości)

Penetrując sprawę składowych narodowego, polskiego klimatu, jaki niezaprzeczalnie istniał w okresie II wojny światowej na Śląsku Cieszyńskim i jego integralnej, etnicznie polskiej części - Zaolziu, posłużę się dalej stwierdzeniami z opracowania Kazimierza Pluty-Czachowskiego p.t. Organizacja Orła Białego: „W połowie 1929 r. na najwyższym szczeblu państwa (marsz. J. Piłsudski i sztab Główny WP) zapadła decyzja przygotowania terytorialnej obrony kraju i samoobrony narodu na wypadek wojny. W pierwszej kolejności wzięto pod uwagę tereny szczególnie zagrożone inwazją: Śląsk i ‘korytarz pomorski. (…) Zarząd Główny i Komenda Główna ZS otrzymały tajne zarządzenie dla przygotowania ZS do wypełnienia wojskowych zadań w obronie terytorialnej kraju według dyspozycji dowódców poszczególnych Okręgów Korpusów. ZHP, ZS i PWK (Przysposobienie Wojskowe Kobiet) otrzymały statuty organizacji wyższej użyteczności publicznej, nabierając cech stowarzyszeń społeczno państwowych. (…) Ustanowiono stanowiska inspektorów terenowych (inspektorów odcinków) przy komendach okręgów (podokręgów) ZS i obsadzono je w latach 1932 – 1936 przez oficerów służby stałej, przydzielanych do kadry dyspozycyjnej Wydziału II Sztabu Głównego WP. Zadaniem ich było przygotowanie tajnych, terenowych zespołów do zadań specjalnych na wypadek wojny.(…) Faktyczna rola inspektorów była ściśle zatajona, zarówno wobec władz ZS, jak i wobec wojska. Na terenie ZS znali ją tylko komendanci okręgów (podokręgów), a w wojsku - szefowie Samodzielnych Referatów Informacyjnych i przez nich dowódcy Okręgów Korpusów.(...) - terytorialne zespoły (siatki) dla pozafrontowych zadań specjalnych, podporządkowane szefom Oddziałow II przy Dowództwach Armii (Grup Operacyjnych), oraz inne dla wewnątrz krajowych zadań specjalnych, podporządkowane dowódcom Okręgów Korpusów jako dowódcom terytorialnym (lato 1939).[3]

 W operacyjnych rejonach zorganizowano ściśle zakonspirowane wobec otoczenia zespoły (trójki): dywersji bojowej, wywiadu, propagandy, dowodzenia. Od maja 1939 r. organizację te, podobnie jak wojsko, zostały postawione w stan czujności. Wszystkie one wzięły czynny udział w działaniach wojennych we wrześniu 1939 r., a później były gotowe do przejścia do następnej fazy wojny – walki podziemnej. Można przyjąć, iż ok. 20 września 1939 r. została powołana do życia Organizacja Orła Białego (OOB) na bazie utajonej siatki organizacyjnej struktur Oddziału II WP, ZS, i zapewne ZHP. Wobec faktu istnienia już dawnych utajonych struktur organizacyjnych nie należy się dziwić, iż już we wrześniu 1939 r. w ramach OOB spływały meldunki zarówno o niemieckich poczynaniach na Śląsku, jak i o stanie siatki organizacyjnej. Trzeba podkreślić, iż takie współdziałanie społeczeństwa z wojskiem w wojnie obronnej 1939 r. nie byłoby tak powszechne i spontaniczne, a przy tym tak skuteczne gdyby nie było poprzedzone 20-letnią społeczno-wojskową działalnością.[4]

Trzeba także wyjaśnić, iż w wyniku brytyjsko- francuskiej polityki „apeasement”, tj. zaspokojenia (roszczeń Hitlera), poprzedzonej w listopadzie 1937 r. poufną rozmową ministra spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Halifax’a z Hitlerem, którzy choć nieoficjalnie, uzgodnili wtedy, iż należy utworzyć brytyjsko-niemiecki front antyradziecki, i że Niemcom należą się Gdańsk, Austria oraz Sudety.[5] W wyniku takiej polityki doszło do ugody a raczej dyktatu monachijskiego (30.09.1938), który był zapowiedzią II wojny światowej. A Polska, zajmując Zaolzie, 2 października 1938 r., działała w obronie Polaków i uniemożliwiła zaolziańskiemu ciężkiemu przemysłowi (huty i kopalnie węgla) pracowania dla III Rzeszy Niemieckiej. Dodatkowym korzystnym dla aliantów w II wojnie światowej był fakt rozwinięcia struktur OOB na Zaolziu, na bazie których rozwinął się wywiad Śląskiego Okręgu Armii Krajowej. Historiografia negatywnie oceniająca przywrócenie Zaolzia Polsce w 1938 r. staje po stronie totalizmów hitlerowskiego i bolszewickiego a przeciw narodowym polskim interesom.

Ewenementem II wojny światowej były właśnie struktury Polskiego Państwa Podziemnego na terenach zajętych przez okupantów niemieckich i sowieckich, w tym właśnie struktury jego wojska podziemnego – Służby Zwycięstwa Polsce, Związkowi Walki Zbrojnej, Armii Krajowej i jej wywiadu. Wywiadu, który działał na terenie prawie całej Europy, od Wiednia, Zaolzia, Warszawy po Berlin i Paryż.

David Stafford w opracowaniu z 1980 r. p.t. „Britain and European Resistance 1940 – 1945”, m. in. napisał: „Przykład polskiej armii wywarł decydujący wpływ na SOE w pierwszych stadiach jego formowania, gdyż właśnie model polskiego ruchu oporu stał się źródłem koncepcji powołania armii podziemnych, spełniających odpowiedzialne zadanie V kolumny w okupowanej przez Niemców Europie. Polacy cieszyli się w Londynie wielkim uznaniem i zyskali uprzywilejowaną pozycję wśród europejskich rządów emigracyjnych. Polski rząd emigracyjny utrzymywał własne radiostacje i wolno mu było samodzielnie utrzymywać łączność z Polską. Ponadto w ramach stosunków z SOE rząd polski miał wyłączne prawo wysyłania misji, a także wyboru agentów, w związku z czym SOE praktycznie biorąc ograniczyło się do roli agencji zaopatrzeniowej.” SOE (Special Operations Executive – Kierownictwo Operacji Specjalnych) powołano w Wielkiej Brytanii w lipcu 1940 r. celem mobilizacji europejskich ruchów oporu i włączenie ich w brytyjskie plany strategiczne. Do tego czasu problematyka współpracy z krajami europejskimi w zakresie zarówno wywiadu jak i walki z Niemcami, leżała w gestii SIS (Secret Inteligent Service), jako naczelnej instytucji wywiadowczej W. Brytanii.[6]

Powyższe stwierdzenie D. Stafford’a, w niczym nie zmienia opinii, jaką o stosunku Anglików do działania polskiego wywiadu AK wyraził Jan Nowak-Jeziorański, a którą przytoczył w swoim opracowaniu Tadeusz Bielewicz. Przeciwnie, nawet ją uzasadnia, jakby podając przyczyny zazdrości Anglosasów urażonych w swojej wielkobrytyjskości. Dopiero teraz, po przeszło 50 latach od zakończenia II wojny światowej, Anglicy wreszcie przyznają prawdę, stwierdzając, że to Polacy a nie oni rozpracowali Enigmę, wojskowy niemiecki system szyfrowy. Obecnie, w wyniku otwierania się różnych archiwów, dowiadujemy się coraz więcej o udziale polskiego wywiadu w operacjach II wojny światowej. Dowiadujemy się także o tym, o czym już nie będziemy mogli się dowiedzieć. W czerwcu 2001 r., TVP w audycji „Kulisy II wojny światowej – Zaginione archiwa” właśnie przekazała, iż Brytyjczycy w swoim archiwum SIS i SOE zlikwidowali dział wiadomości otrzymanych od polskiego wywiadu. Tak samo zresztą nie przekazano ani nie ujawniono akt dot. śmierci Władysława Sikorskiego, co pozwala wieloznacznie domniemać się przyczyn tego morderstwa. Dlatego teraz należy powracać do tych spraw, by zgodnie z prawdą dać świadectwo o tamtym czasie, czasie walki o Polskę.

Dotychczasowa literatura tego tematu, tzn. działalności wywiadu ZWZ-AK na Śląsku Cieszyńskim jest skromna, a który to wywiad swoim zasięgiem obejmował dużą część okupowanej Europy. Najbardziej kompleksowo sprawa ta została ujęta w książce Oswalda Guziura i Mieczysława Starczewskiego p.t. Lido i Stragan (Wyd. Olza, Czeski Cieszyn, 1992 r.). W Roczniku Muzeum w Gliwicach (Tom XVII 2002) jest referat Bogdana Chrzanowskiego p. t. Wywiad Służby Zwycięstwu Polski – Związku Walki Zbrojnej – Armii Krajowej na terenach okupowanej Polski 1939 - 1945, będący próbą przedstawienia tego problemu. Tadeusz Bielewicz zajął się głównie tytułowym „Lido” – Karolem Emerykiem Błaszczykiem, dodając jednak wiele elementów, które tłumaczyły i uzasadniały możliwość osiągania tak wielkich sukcesów w pracy wywiadowczej żołnierzy ZWZ-AK. Sukcesów, będących przyczyną zawiści Brytyjczyków.

Kim był Autor? Tadeusz Bielewicz, urodził się w Oświęcimiu w 1922 roku. Był ochotnikiem Września 1939 r., żołnierzem ZWZ-AK-WIN. W 1942 roku ukończył kursy konspiracyjnej Szkoły Podchorążych, z dniem 3 V 1944 r. awansowany do stopnia podporucznika rez. W 1945 r. został ostatnim adiutantem komendanta Okręgu Śląskiego AK-WIN płka dypl. Zygmunta „Waltera”-Janke i ostatnim komendantem Obwodu Oświęcim AK-WIN. W latach 1967-71 był pełnomocnikiem na Kraj ministra informacji Rządu RP na Uchodźstwie. Jest kawalerem orderów i odznaczeń, politologiem i publicystą. Zgodnie z opinią ostatniego komendanta Okręgu Śląskiego AK-WIN oraz premiera Rządu RP na emigracji, „...należał do tych, którzy po wojnie najdłużej kierowali walką w Kraju z bolszewicką komuną oraz bili się o honor Armii Krajowej i Niepodległość Rzeczypospolitej...”

Oddaję więc głos Tadeuszowi Bielewiczowi: O wywiadzie ZWZ-AK i kpt. Karolu E. Błaszczyku

Oświęcim w listopadzie 2006 roku                  Andrzej Szydlik



[1] Kazimierz Pluta-Czachowski Organizacja Orła Białego, PAX Warszawa 1987, s. 15. 

[2] Kazimierz Pluta-Czachowski – jw., s. 16.

[3] Kazimierz Pluta-Czachowski – jw., s. 38 – 44.

[4] Kazimierz Pluta-Czachowski – jw., s. 56 – 67.

[5] Olgierd Terlecki Pułkownik Beck, KAW Kraków 1985, s. 218.

[6] David Stafford - Britain and European Resistance 1940 – 1945, 1980; Wielka Brytania i ruch oporu w Europie 1940 – 1945, PAX Warszawa 1984, s.161-2.