<<Powrót do głównej strony>>

Na każdy temat można pisać różnie i będą to oceny subiektywne.

Czy istnieją subiektywne "świadectwa prawdy"? Czy "kompendium wiedzy o zagładzie narodu żydowskiego w czasie II wojny światowej" może być napisane tylko z jednego punktu widzenia i jeśli tak jest, czy nie jest to wyrazem propagandowym i do czego zmierzającym?

 

HOLOCAUST

LUDZIE DOKUMENTY PAMIĘĆ

 

Taki tytuł ma, i jak stwierdza wydawca (Grupa Wydawnicza Bertelsmann Media) jest to: "Pierwsza w Polsce historia Holocaustu. Świadectwo prawdy w rocznicę powstania w getcie warszawskim. Kompendium wiedzy o zagładzie narodu żydowskiego w czasie II wojny światowej. Wciąż za mało o tym wiemy! Albumowa edycja, encyklopedyczna zwięzłość, bogactwo osobistych relacji."

Stron 192, oprawa twarda z obwolutą, format 22,4x25,2 cm, cena 75,90 zł. Patronami medialnymi tej książki są: Radio dla Ciebie, Gazeta Wyborcza, Życie i Polityka. Tytuł oryginału: NEVER AGAIN, A HISTORY OF THE HOLOCAUST. Autorem jest Martin Gilbert z Merton College, Oxford, a tłumaczem z języka angielskiego Zbigniew Dalewski.

 

Świadectwa prawdy

Niestety mimo tytułowej zapowiedzi wydawcy, nie jest to "świadectwo prawdy", bowiem autor już we wstępie (str. 6) jej uchybił, twierdząc, iż: "Najbardziej tragiczny okres Holocaustu rozpoczął się w czerwcu 1941 roku wraz z niemiecką agresją na Związek Sowiecki i trwał blisko cztery lata." Nie ujmując niczego w prowadzonej przez Niemców Zagładzie narodu żydowskiego już od roku 1933 i realizowanej do maja 1945 r., trzeba stwierdzić, że dopiero od konferencji w Wannsee (20.01.1942 r.), kiedy postanowiono o "ostatecznym rozwiązaniu kwestii europejskich Żydów", Holocaust osiągnął swoje monstrualne rozmiary m.in. dzięki uzgodnieniom i organizacji określonej na tejże konferencji. Do tego czasu mordowanie Żydów miało charakter akcji przypadkowych i nieplanowanych, aczkolwiek bardzo częstych, ale wynikających raczej z gorliwości poszczególnych zarządców, nawet, jeśli ilości ofiar określano na wiele tysięcy. Zbiorowe mordy dokonywane przez Niemców na Wschodzie w 1941 wynikały z założeń operacji "Barbarossa", i dyrektywy Hitlera określającej, iż celem wojny na Wschodzie jest m.in. zlikwidowanie 30 mln. Słowian, którzy byli tuż za Żydami i Cyganami w kolejce do "zniszczenia".

Autor, by rzetelnie podejść do tego zagadnienia, winien odpowiedzieć, dlaczego konferencja w Wannsee była dopiero w styczniu, 1942 r. a nie, np. w maju 1941 r.? Otóż dnia 5 grudnia 1941 r. Stalin rozpoczyna kontratak, co jest początkiem końca operacji "Barbarossa". Wcześniej bowiem w oparciu o informację radzieckiego szpiega, Ryszarda Sorge, pracującego w niemieckiej tokijskiej ambasadzie, który w październiku 1941 r. doniósł Stalinowi, że Japończycy nie mają zamiaru atakować ZSRR, przerzucił pod Moskwę 20 syberyjskich dywizji.      Japoński atak na amerykańską bazę Pearl Harbor na Oceanie Spokojnym, rozpoczynający wojnę globalną dnia 7 grudnia 1941 r., utwierdził Stalina o słuszności dalszego przerzutu wojsk z Dalekiego Wschodu.

Uświadomiło to Hitlerowi, że skończył się blitzkrieg a zaczęła wojna na przetrwanie. Pamiętał on zarówno rok 1918, jak i 1920, znał rolę Żydów w bolszewickiej rewolucji i wolę jej przeniesienia do Niemiec i reszty Europy, o czym zresztą było również przeświadczone niemieckie społeczeństwo. Widząc zagrożenie długotrwałą wojną, dopiero jednak w styczniu 1942 r., by zlikwidować element potencjalnie niebezpieczny dla prowadzenia wojny na przetrwanie, nakazał poprzez Reichsmarschalla Hermana Göringa oraz Reichsfürera SS Heinricha Himmlera kompleksowe, zorganizowane działania. Zapoczątkowane one zostały w budynku nr 5658 niemieckiej placówki Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej (Interpol) w dzielnicy willowej Groer Wannsee w Berlinie we wtorek, 20 stycznia 1942 r., t. zw.  konferencją w Wannsee. Tamże wówczas zapadły decyzje w sprawie "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej w okupowanej Europie".  Potwierdzeniem tego faktu i podłoża jego decyzji jest wypowiedź Hitlera do Horthy'ego zacytowana na 107 str. omawianego opracowania, a mianowicie: "...Dlaczego należałoby oszczędzać bestie, które chciały zaprowadzić bolszewizm?..."

Organizatorem i przewodniczącym tej konferencji, która zapoczątkowała zorganizowanie państwowego ludobójstwa na terenach opanowanych przez III Rzeszę był Obergruppenfürer SS i generał policji Reinhard Heydrich, szef RSHA (Główny Urząd Bezpieczeństwa Rzeszy), po. Protektora Czech i Moraw, a jej protokolantem był SS-obersturmbannfürer Adolf Eichmann. Austriacki Żyd skierowany do Gestapo, kierownik wydziału IV A4B w RSHA odpowiedzialnego za sprawy żydowskie a po konferencji w Wannsee zajmujący się stroną organizacyjną "ostatecznego rozwiązania . . .". W 1960 r. uprowadzony z Argentyny przez MOSSAD, stanął przed sądem w Jerozolimie w wyniku czego został stracony. Hitler doceniał w swojej świcie Żydów, jeśli tylko realizowali jego zamiary, czego najlepszym dowodem jest choćby Adolf Eichmann lub zastępca Göringa feldmarszałek Erhard Milch, Goebels ze swoją teściową, czy Reinhard Heydrich, Hans Frank i wielu innych [1]. Uczestnikami konferencji, a więc i realizatorami zamierzeń Hitlera były nast. instytucje państwowe i ich wysocy urzędnicy: - sekretarze stanu z ministerstwa spraw wewnętrznych i ministerstwa sprawiedliwości Rzeszy, dr Wilhelm Stuckart i dr Roland Freisler, - gaulaiter Alfred Meyer z ministerstwa ds. okupowanych terenów wschodnich, - kierownik urzędu Rzeszy dr Georg Leibbrandt, - pełnomocnik ds. planu czteroletniego Erich Neumann, - Fridrich Wilhelm Kritzinger z kancelarii Rzeszy, - dr Gerard Kopfler z NSDAP - Heinrich Müller z SS i Gestapo.

Kilka dalszych rozdziałów tegoż opracowania związanych z realizacją operacji "Barbarossa" nadal nie przedstawia istotnych przyczyn, ani instytucjonalnej intensyfikacji Zagłady, ani powodów, dla których zorganizowano konferencję w Wannsee dopiero w styczniu 1942 r., co jak sądzę dostatecznie wyżej wyjaśniłem.

Martin Gilbert, w rozdziale "Życie żydowskie w Europie" (str. 10) skłamał pisząc, iż: "W latach pierwszej wojny światowej Żydzi, zachowali lojalność wobec państw, w których mieszkali, służyli we wszystkich armiach biorących udział w konflikcie." Co było tylko prawdą dotyczącą części Żydów. Podczas gdy oni w rzeczywistości doprowadzili do rewolucyjnej destrukcji Rosji a bezpośrednio po wojnie w ramach Trzeciej Międzynarodówki działali w tym samym kierunku, tzn. destrukcji państwa i przejęcia władzy zarówno w Niemczech ("Spartakus Bund" Róży Luksemburg i Karola Liebknechta), na Węgrzech (Bela Kun vel Kohen), jak i w Polsce (żydowskie organizacje wywrotowe: Bund i Kombund).

 

Religia, Judeo-Polonia, kolaboracja

Natomiast w rozdziale "Religia" (str. 14), pisząc o chasydyźmie, Gilbert nie wspomniał, iż to właśnie Polska była miejscem powstawania i rozwoju chasydyzmu w ciągu kilku stuleci, tak jak i nie wspomniał, iż zdaniem żydowskiego historyka Burnetta Litwinoffa to Polska uratowała Żydów od całkowitego wyniszczenia w wiekach średnich i dobie Odrodzenia ("The Burning Bush. Antysemitysm and World History"), m.in. dzięki licznym przywilejom poczynając od kaliskiego z 1264 roku, co było powodem licznego się ich osiedlania w tej części Europy.[2]

 

 

  Na str. 17 i 19 są mapki przedstawiające strefy osiedlania się Żydów i rejony carskich pogromów między Bałtykiem a Morzem Czarnym. Tereny te w dużej mierze dawniej należały do I Rzeczypospolitej, a później do Rosji. Ich prezentacja w tym swoiście antypolskim "dziele" wręcz sugeruje żydowską chęć zawłaszczenia tych ziem, co już miało miejsce w historii. W 1910 r. rosyjski Żyd Włodzimierz Żabotyński jako pierwszy wystąpił z ideą utworzenia na tych terenach judeopolonii. Ponowił ją Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich we wrześniu 1914 r. składając Niemcom ofertę utworzenia buforowego państwa od Rygi do Odessy ze stolicą w Lublinie. Kajzer Wilhelm wolał jednak w walce z Rosją zawierzyć legionom Piłsudskiego i nieco później Żydom Lenina. Była to swoista próba zastąpienia zaborcy carskiego, zaborcą żydowskim i dokonania tego z pomocą Prusaków. Wspomniane pogromy, dokonywane przez Rosjan, żydowska propaganda, szczególnie w USA i Anglii przypisywała Polakom, by zdyskredytować możliwość utworzenia państwa polskiego. Czyżby przywilej kaliski i następne były błędem? A może właśnie dlatego, bo jeśli nie chcecie być tacy jak my - to będziecie gorsi.

Na str. 60 w rozdziale "Głód i śmierć w getcie", M. Gilbert m.in. pisze: "Pomimo wszystkich swoich wysiłków, Żydzi nie byli w stanie odnieść zwycięstwa w walce z Niemcami, świadomie dążącymi do doprowadzenia ludności żydowskiej do śmierci głodowej." Żydzi, w przeciwieństwie do Polaków, z silniejszym przeciwnikiem, raczej nie podejmowali walki zbrojnej. Natomiast częściej korzystali z innych nie militarnych rozwiązań. Amerykańska publicystka i filozof, Hannah Arendt, przy okazji procesu Eichmanna w Jerozolimie stwierdziła, iż Niemcy nie byliby w stanie zrealizować Shoah w takich rozmiarach, gdyby nie pomagali im w tym kolaboranci żydowscy. Ale o tym oczywistym dla każdego historyka fakcie autor już nie wspomniał w tym swoim rzekomo "świadectwie prawdy".

W samym tylko warszawskim getcie Niemcom wysługiwało się ponad 2000 policjantów żydowskich. Mieli oni podobne do polskiej policji umundurowanie, najczęściej jednak występowali w białych a czasem w granatowych płaszczach, oczywiście z białymi opaskami z gwiazdą Dawida a z daleka wyróżniali się żółtym, a nie granatowym otokiem czapki, co widoczne jest również na wielu fotografiach i filmach z tego czasu i miejsca. Również istniało i działało 6000 urzędników Judenratów oraz około 800 utajnionych pracowników Gestapo - Żydów posiadających urzędnicze legitymacje i broń[3]. Do nich należałoby jeszcze doliczyć osławioną "trzynastkę" tj. komórkę "żydowskiego gestapo", powstałą w kwietniu 1940 r. przy ul. Leszno 13, na czele, której stał Abram Gancweich[4]. " Do najbardziej zasłużonych w działalności gestapowskiej obok Gancweicha należeli: kpt. Dawid Szternfeld z Łodzi, z-ca Gancweicha Zelik Heller z Łodzi, kierownik tzw. "czternastki" przy ulicy Leszno 14 Moritz Kon z Łodzi. Wszyscy oni byli zausznikami szefa referatu żydowskiego Gestapo Karola Brandta. Poza nimi w działalności gestapowskiej "wyróżniali" się: Dawid Szterfeld z Łodzi, adwokat Lewin z Warszawy, Leon Skokowski z Łodzi, Wolf Szymkiewicz z Radomia, redaktor M. Lejzerowicz, dr Feldszuk, adwokat Kleinwechster, adwokat Bramson, dr Streta, adwokat Reszel, adwokat dr Stroter, adwokat Boraks, Johuda Warszawiak, Kałz Bialer, Rajchman, Hendel, Kamer, Hemigel, Adam Żurawin, Lidia Radziejewska i Lolek Kosowski"[5]. Oni to z wieloma innymi pod kryptonimem "Die Fackel" (Żagiew) zajmowali się działalnością wywiadowczą, głównie rozpracowywaniem polskiego podziemia, wyrządzając ogromne szkody zarówno Żydom, jak i Polakom. Około 300 z nich, od kwietnia 1943 r., zamieszkało na terenie gestapo w Al. Szucha, by dalej służyć Niemcom przeciwko własnemu narodowi, wyszukując komórki polskich ugrupowań podziemnych i Żydów ukrywanych przez Polaków. "Ta ostatnia trójka (Żurawin, Radziejewska, Kosowski) była również organizatorami ohydnej akcji p. n. "Hotel Polski", polegającej na tym, iż ogłoszono, że każdy Żyd, który posiada paszport zagraniczny lub nabędzie go u wymienionej trójki "organizatorów", będzie mógł wyjechać za granicę. Z około 2000 bogatszych Żydów część wypuszczono, resztę ograbiono i wymordowano. Żaden z "organizatorów" żyjących w Izraelu (m.in. dr Weichert, Hilfstein, Gancweich), bądź w USA (Żurawin) nie został pociągnięty do odpowiedzialności."[6]

Dobierając sobie kryptonim "Żagiew", wykazali się szczególną perfidią i zdolnością zawłaszczania, bądź niszczenia wszystkiego, co dobre w społeczeństwie, z którego wyrośli. W 1916 r. żydowska młodzież, pod kryptonimem "Żagiew" zawiązała Pierwszą Wolną Drużynę Skautową im. płk. Berka Joselewicza, której celem było pomaganie przyszłej Polsce w rozwiązywaniu problemów z narastającym żydowskim nacjonalizmem. W tym samym pro polskim nurcie, asymilatorski Związek Młodzieży Polskiej pochodzenia żydowskiego, w okresie międzywojennym wydawał periodyk p.t. Żagiew. Żydowski Związek Wojskowy (ŻZW), powstały w 1939 r. w środowisku oficerów i podoficerów WP pochodzenia żydowskiego, współdziałający z Armią Krajową miał swój organ prasowy - Żagiew, wydawany w Warszawie w 1942 r.

W tym samym rozdziale autor eksponuje działalność rudego Janka, Polaka, który służąc Niemcom jako strażnik w getcie, w lipcu 1940 r. zastrzelił 24 Żydów, z 35 jakich zastrzelili niemieccy strażnicy. W tym stwierdzeniu jest specyficzne zafałszowanie kilku faktów, a mianowicie: 

-Długiej broni, umożliwiającej skuteczną celność z większej niż kilka metrów odległości nie miała t. zw. granatowa - polska policja, i nie mogła ona przebywać na terenie getta nie będąc przeznaczoną do jego pilnowania , a jedynie była przeznaczona do spełniania funkcji porządkowych poza murami getta, po tzw. "aryjskiej" stronie. 

- Getta z zewnątrz pilnowały różne formacje SS, Wehrmacht, Żandarmeria i Gestapo wraz z innymi formacjami i służbami pomocniczymi.  

 - Termin "niemieccy strażnicy" jest podwójnie kłamliwie nieprecyzyjny, gdyż przede wszystkim dotyczyć winien formacji niemieckich, bądź policji żydowskiej, o której istnieniu autor nawet nie wspomina, a która była główną siłą porządkową na terenie getta, a której jedyną bronią były białe pałki. 

- Trzeba również wyjaśnić, że w granicach II RP współżyły różne mniejszości narodowe, które w dużej mierze kolaborowały z okupantem przeciwko Polsce, jak np.: Żydzi, Niemcy, Ukraincy, Białorusini, Litwini i ich mieszanki etniczne między sobą i z Polakami. Właśnie wśród nich Niemcy rekrutowali folksdojczów i swoje służby pomocnicze, jak np.: policję żydowską, policję litewską - Szaulisów, policję białoruską czy nawet ukraińskie oddziały bojowe SS Galizien. Natomiast ów rudy Janek, jak i wysoki zwierzchnik w policji żydowskiej płk Szeryński, były oficer polskiej policji, tzw. granatowej był zapewne żydowskiego pochodzenia i Polakiem jak wielu Żydów, jak choćby zastępca Szeryńskiego Jakub Lejkin i tak skutecznie strzelać do Żydów jedynie mógł będąc w oddziałach nap. SS, Wehrmachtu, "żydowskiego Gestapo" - Żagwi, czy innych.[7]

 

 

  Zakłamać fakty

W rozdziale "Getto w Terezinie" (str. 81) umieszczono fragmentaryczną mapkę Europy, na której zaznaczono miejsca skąd deportowano do Terezina oraz miejsca, dokąd wysyłano Żydów celem ich zagłady. Oczywista jest celowość prezentacji tych miejsc na mapie Europy, ale dlaczego zaznaczono na niej granice państw z 1937 r., nie zaznaczając władztwa III Rzeszy w 1943 r.? Czy w tym celu by lansować kłamstwa o obozach w Polsce (o polskich obozach) a nie w III Rzeszy, czy GG? Co zresztą byłoby zgodne z powiedzeniem Goebelsa, sefardyjskiego Żyda[8], iż kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą historyczną, i co stało się założeniem wszelakiej maści propagandystów, tych obecnie również. W podobny sposób, kłamliwą retoryką indoktrynuje się czytelnika ostatnim zdaniem tego rozdziału: "Wszyscy trafili do Oświęcimia, gdzie dzieci i większość ich opiekunów zamordowano." Z tekstu w tym rozdziale wynika, że Terezin w Czechosłowacji był obozem pracy, pilnowanym przez Niemców i esesmanów, gdzie działała orkiestra, teatr i opera, ale dzieci i opiekunowie wysłani do Oświęcimia, czy Bełżca w Polsce zostali zamordowani. Tylko, przez kogo? Widocznie przez mieszkańców tych polskich miejscowości, bowiem w tekście tego rozdziału brak jest informacji, że nie w miejscowościach mordowano, a w obozach zagłady prowadzonych przez Niemców i SS, obozach znajdujących się na terenie byłych polskich miejscowości, wówczas będących w obszarze władztwa III Rzeszy, i że to Niemcy i ich sługusy dokonali tego mordu.

Podobnie kłamliwie została przedstawiona sprawa 238 polskich Żydów (str. 128, rozdz. "Ostatni rok wojny"), którzy znaleźli się w Vittel we Francji blisko szwajcarskiej granicy a mając paszporty wydane przez warszawskie ambasady neutralnych państw Ameryki Południowej, mieli nadzieję, że następnym etapem będzie możliwość podróży do Ameryki. Jednak jak pisze Martin Gilbert: "W kwietniu wyruszyli oni w istocie w dalszą podróż, jednak nie za Atlantyk, lecz z powrotem do Polski, do oddalonego o 1000 km Oświęcimia." W kwietniu ostatniego roku wojny w Oświęcimiu była już od 4 miesięcy rosyjsko-polska władza. Co więc zrobiono tym Żydom w Polsce w Oświęcimiu? Dopiero w dalszym tekście, można przeczytać: "Po przyjeździe do Oświęcimia w nocy 8 kwietnia 1944 roku wszyscy wywiezieni z Vittel, oprócz 50 osób, trafili natychmiast do komory gazowej." A więc nie był to ostatni rok wojny i nie mógł to być polski Oświęcim, tylko KL AUSCHWITZ II (KL Birkenau), bowiem tam na rampie prowadzono natychmiastową, po przyjściu transportu, selekcję. Budzić jeszcze pewne wątpliwości może fakt, że w fundamentalnym i dokumentalnym opracowaniu p.t. "Kalendarz wydarzeń w KL Auschwitz" autorstwa Danuty Czech, które widnieje w spisie bibliografii w tej książce, brak jest wzmianki o tym, czy podobnym transporcie w tym czasie, gdy równocześnie, dzień po dniu, wymieniane są inne transporty.

Należy się jeszcze istotne wyjaśnienie, którego brak w omawianej książce, a mianowicie, że zamknięte getta otoczone murami i strażą były tylko we wschodniej opanowanej przez Niemców Europie, że obóz w Terezinie był przeznaczony dla żydowskich VIPów i gdzie żydowska autonomia była tak daleko posunięta, że nawet kat był Żydem, a obozy w Drancy (Francja) i Westerbork (Holandia) były tylko przejściowymi oraz, że część Polski była zarządzana przez Generalnego Gubernatora Hansa Franka m.in., dlatego, że Niemcy, mimo starań, przeciwnie niż w innych opanowanych przez nich krajach, nie znaleźli wśród Polaków wysokiej rangi kooperanta, z którym mogliby stworzyć pseudo polski rząd, jak np. zrobili to na Węgrzech, Danii, Francji, Norwegii, czy Słowacji.

Zarówno wszystkie rozdziały, jak i ten, p.t. "Przetrwanie: nadzieja, opór, ucieczka", nie tylko nie przedstawiają ewenementu II wojny światowej, jakim było powstanie i działalność Polskiego Państwa Podziemnego na terenach polskich opanowanych przez Niemców i Rosjan, ale również nie wzmiankują nawet o istnieniu w tym czasie jedynej w Europie organizacji, której statutowym celem było pomaganie Żydom. Organizacji będącej agendą Delegatury Rządu RP na Kraj. Była nią powołana we wrześniu 1942 r. Komisja Pomocy Społecznej dla ludności żydowskiej pod kryptonimem "Komitet im. Konrada Żegoty", słusznie kojarzący się z Ignacym Domejką vel Żegotą, filomatami i III cz. Dziadów Adama Mickiewicza. W ramach rozwoju akcji pomocy Żydom, w grudniu 1942 powstała Rada Pomocy Żydom przy Pełnomocniku Rządu RP w kraju, a kryptonimem pomocowej działalności Żydom stało się słowo "Żegota".

W skład tejże Rady wszedł m.in. późniejszy minister spraw zagranicznych RP Władysław Bartoszewski, który wraz z Zofią Lewinówną jest autorem książki p.t. Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom, 1939-1945, i która to książka, choć znajduje się w bibliografii tego opracowania, nie została wykorzystana, ani przez autora, ani przez tłumacza np. w formie uzupełnienia. Sekretarzem omawianej Rady był przedstawiciel Żydowskiego Komitetu Narodowego dr Adolf Berman, vel "Borowski", który po uratowaniu się i zamieszkaniu w Tel Avivie tak ocenił Polaków: "Przyjdzie jeszcze czas na Złotą Księgę Polaków, którzy w tych strasznych "czasach pogardy" podali bratnią dłoń Żydom, ratowali ich od śmierci i stali się dla żydowskiego ruchu podziemnego podnoszącym na duchu symbolem humanitaryzmu i braterstwa ludów."[9] 

"Żegota" w samej tylko Warszawie zajęła się losem 4000 Żydów, w tym 600 dzieci. Wg żydowskiej oceny na terenach polskich uratowano od 50 - 120 tyś. Żydów, natomiast wg Kierownictwa Walki Cywilnej (referat Delegatury Rządu RP) uratowanych zostało ok. 200 tyś. Żydów. Również miarą udzielanej przez Polaków pomocy, zarówno zorganizowanej w ramach "Żegoty", jak i indywidualnej jest największa ilość przyznanych Polakom przez Yad Vashem tytułów Sprawiedliwych wśród Narodów Świata, 1/3 wszystkich. Trzeba również dopowiedzieć, że losem jednej uratowanej żydowskiej osoby przeciętnie zajmowało się 10 Polaków, jak i to, że było w pełni wykorzystywane rozporządzenie gubernatora Franka z dnia 25.10.1941 r. mówiące: "Żydzi, którzy bez upoważnienia opuszczają wyznaczoną im dzielnicę, podlegają karze śmierci. Tej samej karze podlegają osoby, które takim Żydom świadomie dają kryjówkę." Tak restrykcyjne prawo, jedyne w całej okupowanej przez Niemców Europie, przyczyniło się do śmierci wielu Polaków i wielu polskich rodzin.

Kolejnym ewenementem w działalności Polskiego Państwa Podziemnego było działające w pionie Kierownictwa Walki Cywilnej specjalne sądownictwo, którego celem było wydawanie wyroków śmierci na prześladowców, zdrajców, szpiegów i prowokatorów. W wyniku jego działania zlikwidowano wielu zdrajców, szpiegów, SS-manów, gestapowców, folksdojczów i tzw. "szmalcowników", którzy z niskich pobudek donosili Niemcom o ukrywających się Żydach.

Po największej fali wysyłki (lipiec-wrzesień 1942 r ponad 300 tys. osób) do Treblinki z getta warszawskiego,. późną jesienią 1942 r. powstała Żydowska Organizacja Bojowa (ŻOB), o której autor wspomina w rozdziale p.t. "Powstanie w getcie warszawskim", nie wspominając jednak nigdzie o Żydowskim Związku Wojskowym, którego przyszli członkowie w październiku 1939 r. zbierali broń celem walki z Niemcami, a konspiracyjny ŻZW zawiązali dwa miesiące później w 1939 r. To właśnie oni, a nie jakiś nieokreślony żydowski ruch oporu wystąpili przeciwko Niemcom w styczniu 1943 r. Wówczas jeszcze ŻOB nie była na tyle zorganizowana, ani doposażona w broń przez Armię Krajową, ażeby zbrojnie wystąpić przeciwko Niemcom.

 Kto informował szeroki świat?

Autor w rozdziale "Ucieczka z Oświęcimia: Historia Rudolfa Vrby" (str. 140) omawia problematykę związaną z tą jedną z ostatnich ucieczek z KL Auschwitz-Birkenau w kwietniu 1944 r., nie wspominając o wielu poprzednich. Rudolf Vrba i Alfred Wetzler byli czeskimi Żydami i nie można było o nich nie napisać, choćby dlatego, że kiedy ich raport z końcem czerwca dotarł do Waszyngtonu to został opublikowany i wywołał wreszcie korzystne działanie dla pozostałych Żydów. Opisanie jednak tylko tej ucieczki i tylko tego raportu na temat niemieckich obozów i Zagłady Żydów i to w końcowej fazie wojny, jest zastanawiające, gdyż jest to przemilczanie faktów historycznych i powodów, dla których ich nie ujawniono w tym opracowaniu o Zagładzie Żydów. A przecież raport Vrby w Genewie dołączono do wcześniej tam przysłanego raportu Polaka, Jerzego Tabeau, uciekiniera z KL Auschwitz-Birkenau i oba te raporty zostały przekazane do Londynu w czerwcu 1944 r. i oba były w USA publikowane, ale nie w czerwcu, jakby należało sądzić, lecz dopiero 25 listopada 1944 r., dlaczego?

W czerwcu 1940 r. powstał KL Auschwitz, a już we wrześniu tegoż roku dał się celowo ująć w łapance w Warszawie rtm. Witold Pilecki. Trzy miesiące później, w grudniu jego raport dotyczący tego co powstało w Oświęcimiu był przedmiotem analizy Delegatury Rządu RP w Warszawie, a w styczniu 1940 r. został już przekazany do Rządu RP w Londynie. Pilecki w KL Auschwitz był współorganizatorem wywiadu i organizacji wojskowej, jak również dróg ucieczek z Obozu, z których później skutecznie skorzystał. Nie był ani pierwszym, ani ostatnim uciekinierem. Ogółem z KL Auschwitz-Birkenau uciekło 667 więźniów.

Jan Kozielewski vel Jan Karski był jednym z kilku emisariuszy Delegatury Rządu RP na Kraj, t. j. osób upoważnionych do interpretacji a nie tylko do przekazania posiadanej informacji. Był on w odróżnieniu od innych, emisariuszem specjalnym dla sprawy Zagłady Żydów na ziemiach polskich a mimo to nie został choćby wzmiankowany przez Martina Gilberta w tym rzekomym dokumencie pamięci o nazwie "Holocaust". Do tej misji Jan Karski został specjalnie wyselekcjonowany i przygotowany. Wybrano osobę prawdomówną, wiarygodną i posiadającą tzw. "fotograficzną pamięć". W ramach przygotowań, w przebraniu wartownika estońskiego dostał się do środka obozu zagłady w Bełżcu, by naocznie przekonać o sposobie mordowania Żydów. Odbył również gruntowną rozmowę z drem Feinerem i drem Bermanem, którzy przekazali mu instrukcję dot. poinformowania aliantów o trzech milionach polskich Żydów skazanych na zagładę. Przewiózł także specjalną dokumentację wydarzeń związanych z wymordowaniem 310 tyś. Żydów z warszawskiego getta, sporządzoną w Referacie Żydowskim Biura Informacji i Propagandy Komendy Głównej Armii Krajowej przez Stanisława Herbsta i Henryka Wolińskiego. Karski do Londynu dotarł w listopadzie 1942 r. i o ludobójstwie popełnianym na polskich Żydach poinformował nie tylko gen. Władysława Sikorskiego, ale wszystkich znaczących przywódców angielskich i złożył zeznania o Zagładzie Żydów przed Komisją Zbrodni Wojennych Zjednoczonych Narodów (United Nations War Crimes Commission). Udzielił wielu wywiadów prasie angielskiej i poinformował intelektualistów i parlamentarzystów brytyjskich.

W USA los europejskich Żydów Karski osobiście przedstawił podsekretarzowi stanu Adolfowi Berle, prokuratorowi generalnemu Biddle'owi, sędziemu Sądu Najwyższego Feliksowi Frankfurterowi, arcybiskupowi Mooney'owi i Strith'owi oraz oczywiście przywódcom żydowskim: rabinowi Stephen'owi Wise, Nachumowi Goldmanowi, Waldmanowi i innym. Przyjęty został również przez prezydenta USA F. D. Roosevelta, który przedłużył czas audiencji, by tylko wypytać Karskiego o szczegóły Zagłady Żydów. Cały ten udokumentowany przekaz informacyjny, dokonany na przełomie 1942 i 43 r nie miał żadnych praktycznych skutków. Ten brak reakcji uzasadniano nieprawdopodobieństwem wydarzeń. Dlaczego więc uwierzono Vrbie dwa lata później?

 Działania dyplomatyczne

Przed wojną w 1939 r. polscy dyplomaci w USA chcieli uzyskać zezwolenie na emigrację polskich Żydów do Stanów. Niestety obiecano im 10 - 15 mln. dolarów, byleby zostali w Polsce, gdyż, jak wyjaśniali "'Żydzi kapotowi' pobudzają tylko antysemityzm w Stanach Zjednoczonych, czemu oni chcą przeciwdziałać."[10] Dla wyjaśnienia dodam, że "Żydzi kapotowi" to askenazyjska biedota często utrzymująca się z ręcznego szycia ubiorów (kapot). Taką antyżydowską amerykańską politykę potwierdza choćby epopea statku St. Louis. W sondażu opinii publicznej w 1942 r., Amerykanie wypowiadali się, które narodowości najbardziej im zagrażają. Żydzi zajęli trzecie miejsce po Niemcach i Japończykach. Amerykańskie Biuro Imigracyjne było bardzo bezwględne dla średniaków i biedoty żydowskiej, naukowcom, politykom i bankierom takich zapór nie stawiano. Takie antyżydowskie nastawienie prezentował również Departament Stanu, który dopiero pod koniec 1944 r. zaniechał blokady informacji o istnieniu obozów zagłady w Europie, mimo, iż już w roku 1941 miał o nich informację. Rząd polski na emigracji notą z 3 maja 1941 r. zwrócił się do sprzymierzonych rządów w sprawie prześladowania Żydów na ziemiach polskich. Tegoż roku polskie Ministerstwo Informacji w Londynie ogłosiło broszurę poświeconą prześladowaniu Żydów pt. "Bestiality Unknown in Any Previous Record of History" ("Bestialstwo nigdy dotąd nie notowane w historii"). W styczniu 1942 r. na ten sam temat wydano nową broszurę pt. "The New German Order in Poland" ("Nowy niemiecki ład w Polsce"). Należy dodać, że obie te publikacje były bardzo głośne w świecie alianckim, który już w roku 1941 posiadał wszelkie dane dotyczące prześladowań Żydów na ziemiach polskich.[11]  

Anthony Eden, minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, w 1942 r. pisał do prezydenta Roosevelta następująco: "... Cały problem Żydów w Europie jest niezmiernie trudny i powinniśmy zachować wielką ostrożność, jeśli chodzi o propozycję zabrania wszystkich Żydów z takiego kraju jak Bułgaria. Gdybyśmy to zaofiarowali, wówczas Żydzi z całego świata zażądają od nas, abyśmy złożyli podobne oferty odnośnie Polski i Niemiec. Hitler może się uczepić takiej oferty, a po prostu na całym świecie nie ma tylu okrętów i środków transportowych, które by to zadanie mogły wykonać."[12] Bułgarskich Żydów Eichmann chciał przehandlować za środki transportu, czym być może w części, nie śpiesząc się z wysyłką do KL Auschwitz-Birkenau, przyczynił się do ich przeżycia.

Na skutek misji Karskiego i akcji dyplomatycznych przez nią wywołanych, 17 grudnia 1942 r. dwanaście rządów sprzymierzonych wydało wspólne oświadczenie, zapowiadające ukaranie osób odpowiedzialnych za Zagładę Żydów. Nie wiadomo, czy tego rodzaju oświadczenia uratowały choć jednego Żyda, lecz na pewno stały się świadectwem wiedzy aliantów o Zagładzie.

Polskie władze podziemne domagały się stałego bombardowania linii kolejowych prowadzących do obozów zagłady, co uniemożliwiłoby transportowanie do nich ludności z gett. Tego samego w swych depeszach do Londynu żądali dr Feiner i dr Berman, jak również zachęcał do tego, ukryty antyhitlerowiec, oficer SS Kurt Gerstein w rozmowie ze szwedzkim dyplomatą von Otterem. Jak pisze Stefan Korboński w książce p.t. "Polskie Państwo Podziemne": "Nie podjęto żadnej akcji, rzekomo z powodu technicznej niemożliwości lotów na tak dużą odległość. Tymczasem Sir Arthur Harris, dowódca angielskiego lotnictwa bombowego (Chief of Bomber Command) uważał na przykład bombardowanie Oświęcimia z baz we Włoszech za technicznie możliwe. Podobnego zdania był kpt. Leonard Cheshire V. C. Co więcej fabryki wokół Oświęcimia były bombardowane, nic zatem nie stało na przeszkodzie bombardowania linii kolejowych prowadzących do tego największego obozu śmierci."[13]

Tak, rzeczywiście nic nie stało na drodze do przerwania dowozu ofiar do KL Auschwitz-Birkenau, nic poza wolą polityków, ale dlaczego?

 W styczniu 1943 r. w Casablance, Roosevelt i Churchill z gronem wojskowych podjęli decyzję o kierunku inwazji na niemiecką Europę. Wbrew zdaniu Churchilla, że należy to uczynić od południa, poprzez Bałkany, Roosevelt, mając przewagę głosu liczbą swego wojska, zadecydował o kierunku inwazji z Atlantyku przez Francję, mimo uzgodnionego już pierwej lądowania na Sycylii i dalej we Włoszech, a więc drogi przez Bałkany. Decyzja ta przedłużyła czas wojny i tym samym również czas Shoah, co najmniej o pół roku, a tym samym przyczyniła się do wymordowania m.in. węgierskich Żydów.

W kwietniu 1943 r., w czasie spotkania anglo-amerykańskiego na Bermudach, przedstawiciele obu krajów, zapewne na skutek powszechnego już uświadomienia społeczeństw o Zagładzie Żydów w Europie, zdecydowali, iż żaden z tych krajów nie zrobi nic by pomóc Żydom, i że nie będą nawzajem krytykowały swej w tej sprawie bezczynności. Ustalili, że wpierw trzeba wygrać wojnę a potem ratować Żydów a w międzyczasie krematoria KL Auschwitz-Birkenau pracowały z pełną wydajnością. Był to swoisty układ przeciwko sumieniu a jak wskazują fakty, stał się układem przeciwko narodowi żydowskiemu. Dlaczego?

Może nie przeciwko całemu, a przeciwko askenazyjskiej biedocie, przeciwko "Żydom kapotowym", przeciwko tym, którzy mogli wywołać falę antyżydowskich reakcji w bogatym inaczej ucywilizowanym świecie, przeciwko tym, których utożsamiali z komunizmem. Może wśród możnych tego świata nie tylko Hitler miał takie podejście do sprawy, które wyraził, jak niżej, w rozmowie z prawnikiem drem Hansem Frankiem: "Widzi Pan drogi towarzyszu Frank, pan wie, kto był pańskim ojcem, godny szacunku Żyd, Niemiec od pokoleń, nie z tych galicyjskich kaftaniarzy...."[14] Może więc dlatego wielu znaczących polityków nie uczyniło niczego dla ratowania Żydów, a działania Hitlera pomagały rozwiązywać ich własny polityczny problem. Więc może dlatego w trakcie studiowania tych spraw nasuwa się tak wiele dlaczego.

Może rzeczywiście to zróżnicowanie między "godnymi szacunku Żydami" a "galicyjskimi kaftaniarzami" legło u podstaw wykorzystania niemieckiego ludobójstwa do pozbycia się niewygodnej, europejskiej biedoty żydowskiej. Zróżnicowanie to było wynikiem średniowiecznego wypędzenia Żydów z Europy Zachodniej w tym przede wszystkim z Hiszpanii. Duża znacząca ich część swoją egzystencję wiązała nadal w kręgu romańskiej kultury językowej poza krajami, z których zostali przepędzeni (sefardyjczycy) oraz równie wielu z nich wybrało wschodni kierunek emigracji (aszkenazyjczycy), poprzez kraje niemieckie do słowiańszczyzny w tym głównie do Polski, gdzie obdarzano ich przywilejami. Przed II wojną światową w przybliżeniu można powiedzieć, że dużo bogatsi pochodzenia sefardyjskiego Żydzi znaleźli korzystne warunki rozwojowe w krajach anglosaskich, natomiast Żydzi pochodzenia aszkenazyjskiego w tym również wzmiankowani "Żydzi kopotowi", inaczej zwani "galicyjskimi kaftaniarzami", znaleźli najlepsze warunki dla swego rozwoju w głównie w Polsce. Ich to właśnie obawiali się bogaci amerykańscy Żydzi, by swoim przyjazdem nie pobudzili antysemityzmu w Stanach Zjednoczonych. 

Stworzenie faktów o polskim antysemityzmie, wbrew wielowiekowej historii, potrzebne było m. in. takim "twórcom historii" jak Martin Gilbert oraz zmuszenia Żydów do emigracji z Polski celem tworzenia Erec Israel i dlatego powstała ubowska prowokacja kielecka w lipcu 1946 r. Cel osiągnięto, ok. 200 tys. polskich Żydów w tym bardzo wielu repatriantów z ZSRR wyjechało do Palestyny a równocześnie można było kłamać politycznie mówiąc o polskim antysemityzmie. Trzeba także jasno powiedzieć, że w świetle wydarzeń, jakie miały miejsce na ziemiach polskich w czasie II wojny światowej nie można się dać "zajedwabnić", gdyż jako świadek wojny i analizator jej wydarzeń, stwierdzam, że żaden sąd nie przekona mnie, iż Niemcy (Wehrmacht) dali broń nie podporządkowanej sobie formacji, tym bardziej ponoć wiedząc, że mieli to być Polacy. To byłby historyczny absurd!

Jest jeszcze jedno, zasadnicze dla polskiej sprawy dlaczego!

Dlaczego Martin Gilbert pisząc tak kłamliwie, tak antypolsko, jakby powielając propagandę z lat II dekady XX wieku, zmierza do idei utworzenia judeopolonii? Czy dlatego, że w diasporze, na polskich ziemiach, Żydzi najbujniej się rozwijali, a jako państwo współżyć nie potrafią, co zapewne jest wynikiem stosowania filozofii wybraństwa, a czego dowodem jest Erec Israel?

Czy może są to tylko działania związane z rozwojem "Przemysłu Holocaustu"?

Czy jak się uda to jedno i drugie?

Jak w świetle powyższego ocenić patronackie instytucje tej publikacji (Życie, Polityka, Gazeta Wyborcza, Radio Dla Ciebie) oraz władze III RP i historyków, którzy milczeniem przyznają rację kłamcom?

 

Oświęcim, w miesiącu pamięci o zamordowanych, kwietniu 2002 roku.

 

                                                                                         Andrzej Szydlik

 
<<Powrót do głównej strony>>


[1] Hanna Arendt, Eichmann w Jerozolimie, ZNAK, Kraków 1987 r., s. 228 pisze: "Eichmann wspominał, a nie ma powodów, by mu nie wierzyć - że Żydzi znajdowali się nawet wśród szeregowych członków SS, choć sam fakt żydowskiego pochodzenia takich ludzi jak: Heydrich, Milch, Hans Frank i in.: był sprawą poufną - wiedziała o tym garstka ludzi . . ."

[2] Wielka Encyklopedia Powszechna PWN, Warszawa 1969, t. 12, w haśle - Żydzi, s. 876 m.in. informuje: "W XII - XV w. kraje  zach. Europ. stały się widownią prześladowań Ż. Prześladowania te miały miejsce w szczególności w czasie wypraw krzyżowych, w czasie zarazy 1348-51 oraz w okresach wzmożonej inkwizycji. W 1290 wypędzono Ż. z Anglii, 1306 i 1394 - z Francji, 1492 z Hiszpanii - największego skupiska Ż. w średniowiecznej Europie, 1496-97 z Portugalii; w ciągu XII-XV wieku Ż. byli wypędzeni również z wielu miast, a także księstw niemieckich. W całym tym okresie znajdowali Ż. schronienie w Polsce, która stała się gł. ośrodkiem kultury żyd. i największym skupiskiem Ż. na świecie."

[3] Jak wyżej, s. 837, informuje hasłem: ŻAGIEW, żydowska organizacja prowokacyjna utworzona przez Gestapo, działająca 1940-44 w getcie i w Warszawie; zadaniem jej było zwalczanie ruchu oporu w getcie, przede wszystkim komunistów, rozpracowywanie źródeł pomocy i powiązań z pol. ruchem oporu oraz wyłapywanie Żydów ukrywających się poza gettem i Polaków udzielających im schronienia; kierownik Ż. Abram Gancweich, zastępca Dawid Szternfeld; Ż. zlikwidowana została przez pol. i żyd. organizacje ruchu oporu; udowodniono, że agenci Ż. posiadali broń i legitymacje wystawione przez gestapo."

[4] Ruta Sakowska, Ludzie z dzielnicy zamkniętej, PWN, Warszawa 1993 s. 38, powołując się na: A. Rutkowski, O agenturze gestapowskiej w getcie warszawskim, Biul. ŻIH 1956, nr 19-20. 

[5] Stanisław Wysocki, Żydzi w dziejach Polski, Wyd. "OJCZYZNA", Warszawa 1995, s. 143.

[6] Jak wyżej s. 143 - 144.

[7] Tadeusz Bednarczyk, Życie codzienne warszawskiego getta, Wyd. "OJCZYZNA", Warszawa 1995, jest udokumentowaną relacją o życiu warszawskiego getta opartą na osobistych przeżyciach wzbogaconą odnośnikami do dokumentów i innych opracowań jak nap.: - Adam Czerniakow, Dziennik getta warszawskiego 6 IX 1939 - 23VII 1942, PWN, W-wa 1983, - Ludwik Hirszfeld, Historia jednego życia, PAX,  W-wa 1957, - Emanuel Ringellblum, Kronika getta warszawskiego - wrzesień 1939 - styczeń 1943, "Czytelnik", W-wa 1983, - Centr. Archiwum KC PZPR - Akta Delegatury Rządu, sygn. 202/II.

[8] Hennecke Kardel, Hitler założycielem Izraela, OW "Fulmen", Warszawa 1996, s. 212 podaje:

 

[9] Stefan Korboński, Polskie Państwo Podziemne, "PROMYK", Filadelfia USA 1983, s. 142.

[10] Jerzy Giedroyc, Autobiografia na cztery ręce, Archiwum Kultury - "Czytelnik", Warszawa  1994, s. 63. 

[11] Stefan Korboński, Polskie Państwo Podziemne, "PROMYK", Filadelfia USA 1983, s. 127. 

[12] Jak wyżej s. 143, powołując się na The Destruction of European Jews by Raul Hilberg, Quadrangle Paperback, Chicago 1967, s. 720. 

[13] Jak wyżej s. 135. 

[14] Hennecke Kardel, Hitler założycielem Izraela, OW "Fulmen", Warszawa 1996, s. 93.