![]() |
![]() |
|
dodano w listopadzie 2007 |
12180 |
|
Oświęcim Andrzeja |
|
OŚWIĘCIM
NIE PO LINII Polska historia w tym i Oświęcimia a właściwie opis wyboru jej wydarzeń historycznych niebędących po linii, czy na bazie, lub niestających się jedyną słuszną prawdą zawsze mnie bardziej interesował, niż ich oficjalny przekaz. Jako technokrata analityk, przyzwyczajony do wyłapywania drobiazgów technicznych i do ich logicznego ciągu w problemach technicznych a równocześnie z racji swojej drugiej profesji przewodnictwa, czułem się zawsze zobowiązany do takiego przekazu o miejscach i wydarzeniach, by zaistniał między nimi logiczny związek oparty na rzeczywistości. Jest to łatwe, gdy nie ma sprzecznych informacji. W wielu jednak wypadkach historia jest wykorzystywana przez politykę i wtedy sprzeczności narastają, bowiem polityka nie chodzi drogami prawdy. Często jeszcze brak jest bezpośrednich archeologicznych, czy historycznych świadectw, co ułatwia polityczne manipulacje historią. Wówczas to trudno jest czasami oddzielić, które to fragmenty historii są rzeczywiste, a które jakby pisane na zamówienie polityków. Kłamstwo w polityce, jako fakt prasowy, czy jego zniekształcenie, bez mała stało się normalnością i przechodzi to niestety do opisu i interpretacji wydarzeń historycznych. Kłamstwo w historii natomiast nie zawsze jest tylko zwykłym prostym zniekształceniem wydarzenia, często ma wadliwą interpretację, ale jak sądzę najczęściej jest wynikiem nieświadomego, bądź zamierzonego pomijania faktów, bądź nie sprawdzania ich przy bezkrytycznym przepisywaniu wcześniejszych opracowań. Dlatego Oświęcim Andrzeja (nie po linii) będzie tylko zbiorem opisów niektórych wybranych wydarzeń historycznych, ale tych, które uważam, że należy nieco odmiennie interpretować, czy może tylko uzupełniać o szereg informacji, będących znanymi najczęściej tylko specjalistom. Poprzez upowszechnienie tychże faktów, czy może tylko hipotez, nadadzą one, mam nadzieję, naszej historii i tego miejsca nieco innych rzeczywistych walorów. Będzie również może zbyt skromną, bo udzieloną nie przez luminarzy historii, ale jednak odpowiedzią na kłamliwe opracowania naszych dziejów, które powstają zarówno w Świecie, jak i niestety w Polsce. Wiele różnych kłamstw o polskiej rzeczywistości opublikowano w wielu językach na przestrzeni wielu wieków, jak chociażby paszkwil autorstwa Falkenberga, którego potępiła komisja kardynałów po zamknięciu soboru w Konstancji (14.05.1418) a on sam został uwięziony w Rzymie do 1424 roku, kiedy to odwołał swoje poglądy. Falkenberg, jako krakowski dominikanin spełniał misję swoich ziomków z pod znaku czarnego krzyża m. in. twierdząc, że krzyżacy, niosąc cywilizację, walczą z pogańskimi Polakami. Jak natomiast ocenić historyka polskiego Marka Derwicha, którego poniższy tekst ukazał się we wprowadzeniu do pięknie albumowo wydanego II tomu pt. Monarchia Piastów z serii Polska. Dzieje cywilizacji i narodu, wydanego przez Bertelsmann Media & Wydawnictwo Dolnośląskie, Warszawa-Wrocław 2003. „Zmiana oceny znaczenia kolonizacji niemieckiej musi wpływać na zmianę sposobu postrzegania kwestii śląskiej i krzyżackiej. Związek z Koroną Czeską, na który zdecydowali się przedstawiciele śląskich elit, był w dużym stopniu rezultatem różnic w rozwoju gospodarczym, społecznym i narodowościowym Śląska i pozostałych ziem piastowskich. Zakon krzyżacki natomiast nie jawi nam się już jako forpoczta drapieżnej ekspansji niemieckiej, organizacja z założenia agresywna i Polsce nieprzyjazna. Osadzenie rycerzy krzyżackich w ziemi chełmińskiej i podbój Prus (przy znaczącym udziale książąt i rycerstwa polskiego) miały istotne znaczenie dla rozwoju gospodarczego i kulturowego tych ziem. Jednocześnie zmniejszały zagrożenie najazdami Bałtów - a zwłaszcza Litwinów, przeżywających w XIII i XIV w. okres wielkiej ekspansji - na ziemie polskie. Epizod gdański i walki z przełomu lat 20. i 30. XIV w., spowodowane nieudolną polityką Władysława Łokietka, nie powinny przysłaniać obrazu pokojowych zasadniczo stosunków.” Paszkwilancki duch Falkenberga, Hakaty i badaczy historii dla potrzeb Trzeciej Rzeszy przewija się w każdym zdaniu powyższego fragmentu tej pięknie wydanej w Polsce książki. Beczkę miodu psuje przysłowiowa kropla dziegciu i tak też moim zdaniem stało się z tą publikacją i jego redaktorem naukowym Markiem Derwichem, bowiem nic tak nie plami trwale, jak atrament. Nie wykluczam, że pokłosie takich jak wyżej stwierdzeń odbijają się obecnie echem w Opolu, gdzie w oficjalnym przewodniku po Śląsku, firmowanym przez urząd marszałkowski, zamieszczono rewizjonistyczną tezę, że „w latach 1945 – 1991 Śląsk był częścią wschodnich ziem niemieckich pod tymczasową administracją Polski i ZSRR.” Czy może w Strzelcach Opolskich, gdzie usunięto godło narodowe z budynku Starostwa Powiatowego? A jest to prasowa wiadomość z 10.05.2004 r. A właśnie na Śląsku w Henrykowie w XII/XIII w. zapisano w tekście łacińskim pierwsze polskie zdanie: „daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj”. Kłamliwe, niemiecko-propagandowe publikacje nie są niestety odosobnionym wydarzeniem. Oświęcim, z racji swojej niedawnej historii i wynikającej z tego faktu międzynarodowej pozycji jest obiektem szczególnej manipulacji politycznej po przez zniekształcanie wydarzeń historycznych związanych z tym miastem. Takim oczywistym tego przykładem jest książka „Auschwitz, 1270 to the present”. W. W. Norton & Co: New York, London 1996, ss.443, autorstwa Deborah Dwork i Robert Jan van Pelt. Historyk, pracownik naukowy Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau Piotr Setkiewicz w Zeszytach Oświęcimskich Nr 22 (1998) opublikował wielostronicową recenzję tego kłamliwego wytworu o Polsce, mieście, obozie i Muzeum. Między innymi ta właśnie książka zainspirowała u mnie potrzebę przekazywania wiedzy o zakłamywaniu historii w celach politycznych. Autorzy tej książki wykazali się wręcz kuriozalnym brakiem znajomości historii i kultury Polski a nawet i Niemiec. W ich tekście m. in. znalazło się stwierdzenie, iż Oświęcim został oderwany od niemieckiej Rzeszy, gdyż książę oświęcimski oddał się pod opiekę polskiego króla Jagiełły oraz na obrazie Matejki Bitwa pod Grunwaldem uznali, że centralną postacią jest nie wielki książę Witold a Władysław Jagiełło. Autorzy wręcz popisujący się tak nikłą wiedzą, a równocześnie czerpiący argumenty z propagandowych wydawnictw Trzeciej Rzeszy, to swoje opracowanie widać wyłącznie pisali w określonym celu politycznym, kwestionowania polskiego stanowienia na tych ziemiach. Okres II wojny światowej, osiągnięcia Polskiego Państwa Podziemnego, jego Armii Krajowej i bliskiego oraz dalekiego wywiadu, jak i czas shoah jest, choć wypada powiedzieć był, po opublikowaniu w Izraelu izraelskiego filmu o Henryku Sławiku – polskim Wallenbergu, politycznie zakłamywany w szczególny sposób. Bowiem są fakty niezaprzeczalne, ale można im zmienić drobiazg, czegoś nie dopowiedzieć, przesunąć w czasie, by osiągnąć zamierzoną polityczną ocenę tych wydarzeń, jednak różną od rzeczywistości, czego koronnym dowodem jest recenzja opracowania Holocaust. Nie ustrzegł się również przekrętu świetny film Romana Polańskiego Pianista, co również postaram się uzasadnić. Oświęcim, w kwietniu 2006 roku. Andrzej Szydlik
|